poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 5.


Rozdział 5.

                Weekend minął jakoś szybko. Za szybko – jak mrugnięcie okiem. Mam nadzieję, że całe moje życie nie będzie jednym mrugnięciem oka. Ale przynajmniej się nie nudziłem. Nie zgadniecie pewni co robiłem. Tak… Rysowałem… Skąd wiedzieliście? OMG, mówię jak do trzylatków. Jak teletubisie. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiałem je oglądać. A szczególnie tego bobaska w tym słoneczku. Jakie to były słodkie czasy…
                Więc – poniedziałek. Najgorszy dzień w tygodniu. Świetnie zobrazował to film „Nie lubię poniedziałku”. W sumie, to nigdy nie obejrzałem tego filmu, ale nie przyznaję się :-D. W sumie to lubię polskie filmy, szczególnie ‘Rozmowy Kontrolowane’. Ale teraz nie o tym.
                Poniedziałek. Wczesna pobudka. Kurde. Nie znoszę wczesnych pobudek. Ale C’est la vie – jakby to powiedzieli Francuzi. Więc pobudeczka, śniadanko, buciki na nóżki, całusek w czułko od mamusi i w drogę!
                Szedłem i szedłem, aż się zorientowałem, że idę w drugą stronę niż powinienem. Przystanek był gdzie indziej. Ale stwierdziłem, że pojadę innym, który odjeżdża z innego postoju. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że była to zła decyzja.
                Więc szedłem i szedłem. Szedłem, śmiejąc się z siebie. Kto normalny nie odróżnia prawej od lewej?! Ale jestem usprawiedliwiony – jestem sobą :-D.
                W pewnym momencie zauważyłem najgorszych ludzi w szkole. Baśka i jej psiapsiółki. Nie znosiłem ich i nie ukrywałem tego. No, w sumie, to je ignorowałem. Ale Basia… Właśnie Basia – to dość ważna osoba w tej historii. Więc, może ją opiszę.
                Barbara Orłowska – szesnastoletnia nastolatka. Brunetka, chociaż mówi się na nią czasem w szkole „Blondynka, ale farbowana”. Na twarzy 2 km3 tapicerki i tonę szminki. Krwistoczerwonej, a jakiej? Do tego anoreksja. No może przesadzam, ale wygląda jak wieszak. A ubiera się jak manekin z H&M-u. Pewnie, gdyby stanęła obok niego, to by wyglądała tak samo. No w sumie nie do końca. Manekin to manekin, a ona to wieszak. Charakter żaden. Ale podobno u siebie w domu ma słowniki polsko- : -angielski, - niemiecki, -francuski, -włoski, -hiszpański, - niderlandzki, -portugalski, -grecki, - japoński, -rosyjski i –duński. Nic nie rozumie, ale ma słowniki – czyli zna język.
                Wracając do tej jakże ciekawej historii… Aha, i jeszcze ma chłopaka – Michała. I pewnie się nie zdziwicie, jeżeli powiem, że należy do drużyny piłkarskiej.
                Więc, wracając do tej jakże porywającej historii… Stały tam. Na przystanku. Basia i jej przyjaciółki. Gdy tylko mnie zauważyły, zaczęły do mnie machać, uśmiechać się. Jedyne, na co mogłem sobie pozwolić to krótkie ‘cześć’. Następnie chciałem je spokojnie wyminąć, ale mnie zatrzymały.
                -Dawid! Porozmawiaj chwilę z nami! – pisnęła jedna z psiapsiółek Basi, Dominika.
                -OK. Jak tam? – Boże, jakie one są głupie.
                -No u nas fantastycznie! No może nie u Basi, no bo ona została wystawiona przez Michała w zeszły piątek. – Wiedziałem, co zaraz zrobię i chciałem się powstrzymać, ale…
                -A co się stało? Opowiedzcie mi. – Jaki ja jestem głupi, teraz będę tego żałować.
                Basia rzuciła mi się w ramiona z płaczem.
                -Jaka to ja jestem biedna! Dlaczego nikt mnie nie rozumie?! Na szczęście nie wszyscy faceci są tacy sami… Jesteś ty, i… Ty jesteś jedyny! Dlaczego? – Nie mogę. Jaka durna dziewczyna. Czy ona nie ma ważnych problemów?!
                -Ale nie masz dziewczyny, dlaczego? – Jej wyraz twarzy momentalnie się poprawił.
                -Wiecie co, muszę już iść.
                Ale finezję w kończeniu rozmów mam kurwa piękną, nie ma co. „Wiecie co, muszę już iść”? Dawid, zadziwiasz mnie (Teraz to jest znacznie lepiej, ale o teraz kiedy indziej). Mogłem się chociaż trochę wysilić. No okej… To Basia i w ogóle, ale nawet ona zasługuje na więcej niż „Wiecie co, muszę już iść”.
                A szkoła, jak to szkoła – nic ciekawego.
================================================================
Pozdrowienia dla wszystkich Baś. (Można tak pisać?) A szczególnie dla Ciebie, kochana. :-) Papatki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz